Świąteczne rekomendacje.

Witajcie Bezkrytyczni,
Mówi się, że początki są najtrudniejsze. I chyba muszę się z tym zgodzić. Jak i z tym, że pierwsze wrażenie bywa decydujące. Zatem, żeby Was nie zrazić, od razu zacznę od tego co dla Was mamy.
A mamy dla Was naprawdę sporo ciekawych recenzji i zaproszeń do świata nieco bardziej wciągającego od tego za oknem.
Do rzeczy.
Korzystając z okazji, że na zewnątrz zimno, szaro i ogólnie pogoda nie zachęca do długich spacerów, pomyślałam, że niektórym z Was przyda się kilka pozycji z działu entertainment na te kilka dni wolnego. Dlatego też nie zamierzam pozwolić moim nawiedzonym kolegom i koleżankom leniuchować i każdy z nas podaruje Wam na zajączka kilka propozycji do zapoznania.
Mamy tu grupę pełnych pasji i wiedzy ludzi, którzy naładują Was informacjami na temat: co warto przeczytać czy obejrzeć w Święta i nie tylko.
Tak więc, jeśli nie wiecie co zrobić z czasem wolnym między żurkiem, a sernikiem to zapraszam.

 

Ania

IMG_20170412_180520.jpgMówiłam ze uwielbiam thrillery?

Najbardziej popularna książka Harlana Cobena. I moim zdaniem majstersztyk z gatunku kryminałów.

Już pierwsza strona powieści ściska cię za żołądek. Widzisz oczami wyobraźni dwoje zakochanych ludzi. Miłość jaką darzy On swoją żonę jest prawie namacalne. Ona milcząca i tajemnicza sprawie wrażenie niezwykle pociągającej kobiety i taką ją zapamiętujesz. Ale coś jest nie tak. Przeczuwasz że coś się wydarzy i boisz się.

Obgryzasz paznokcie z niecierpliwości, a potem przeklinasz autora i znów się boisz. Zmieniasz pozycję tak by zdrętwiała ręka w której trzymasz książkę odpoczęła i znów napięcie rośnie i niecierpliwisz się, a potem wracasz kilka stron wstecz bo coś przeoczyłeś i znów przeklinasz autora i znów się boisz. I tak w kółko. Strach, napięcie, zaskoczenie, aż w końcu zdajesz sobie sprawę, że od trzech godzin wstrzymujesz mocz i zaraz pęknie ci pęcherz.

Tak. To jest Coben.

Jego „ Nie mów nikomu” to opowieść o Davide i Elizabeth, którzy jak co roku w rocznice swojego pierwszego pocałunku przyjeżdżają nad malownicze jezioro Charmaine gdzie kochają się do upadłego i kąpią w ciepłej wodzie jeziora. I to właśnie w pierwszą rocznice po ich ślubie Elizabeth zostaje brutalnie zamordowana. Co się okazuje jej mąż lekarz David Beck uchodzi ledwo z życiem. Poznajemy dalej jego historię. Po ośmiu latach po stracie ukochanej żony jest jak człowiek pogrążony w depresji. Egzystuje i wszystkim wokół wydaje się prawie normalnym człowiekiem. Nie do końca wyleczonym z dawnej miłości, ale przecież normalnym. I Beckowi też wydaje się że jego życie z pozoru kroczy ścieżką normalności.

Gdy nagle bach. Po ośmiu latach w rocznice pocałunku dostaje tajemniczego maila… od swojej zmarłej żony. Przy okazji policja odnajduje zwłoki dwóch mężczyzn w pobliżu pamiętnego jeziora, a nasz przystojny i prawy bohater zostaje oskarżony o morderstwo własnej przecież tak kochanej żony.

I zaczyna się jazda bez trzymanki. Rozwikłań zagadki może być wiele. Ja sama zaczynałam się zastanawiać czy Beck czasem nie był chory na schizofrenie.

Coben wspaniale wplata nas w świat w którym żyją jego postacie. Potrafi nas wprost przenieś w akcje tak że zapominamy że siedzimy w swoim pokoju, a nie w pokoju przesłuchań.

Zwroty akcji, wyścigi, strzelaniny, miłość no i oczywiście postać brawurowego i zabawnego Tyresea’a. Powieść, którą połyka się w całości.

Obca.

IMG_20170412_180544.jpgPamiętam moje pierwsze zetknięcie z serialem Outlander zanim jeszcze sięgnęłam po książkę. Piękne zdjęcia Szkocji, gdzie zieleń walczy z ostrą szarością gór. A zima bije się o prym z wiosną. Dziki krajobraz tego kraju to świetne tło dla namiętnego i pełnego pasji romansu, a także ukazania brutalnego i najcięższego okresu z dziejów Szkocji.

To po części powieść historyczna, z wątkami fantasy, a także romansu. Czyta się ją łatwo i lekko. Gabaldon ma lekkie pióro dlatego jej dość długie opisy i powolna akacja mnie przynajmniej nie nudzą.

A jeśli jesteś zakochany/na w Szkocji, jej historii i górach to warto sięgnąć po jedną z najgłośniejszych książkę tamtejszej rodowitej pisarki.

91qDvAoT7rL._SL1500_.jpgSerial zaczyna się słowami że wciąż mamy do czynienia z zaginięciami ludzi. Niektórzy wychodzą z domu i już więcej nie wracają, i nikt nie wie co się z nimi dzieje. Moja pierwsza myśl, to faktycznie tak jest i co dalej?

Jest rok 1945. Po II wojnie światowej Clair Randal i jej mąż Frank spędzają miesiąc miodowy w Szkocji. Pewnego dnia Clair wybiera się nad mistyczny krąg kamienny Craigh na Dhun by zebrać tam wcześniej upatrzone zioła. Jest w końcu botanikiem i pielęgniarką. Dotyka jednego z kamieni i…. Traci przytomność, a gdy ją odzyskuje okazuje się że krąg w którym była przed chwilą z pozoru ten sam jest tak naprawdę o dwieście lat młodszy. Bowiem ona znajduje się w 1743roku.

No i proszę. A co jeśli ludzie tak giną dalej?

Można pomarzyć i to w tej książce jest najlepsze. Fikcja i realizm tak bardzo do siebie przylegają że można myśleć iż mamy do czynienia z legendą. Zupełnie jak mityczne Loch Ness, tak często zresztą wspominane w tej książce.

To opowieść która nie tylko bawi nas komizmem sytuacji w jakich znajduje się kobieta dwudziestowieczna uwieziona w osiemnastym wieku. Ale też pokazuje brutalność tamtych czasów. Ich ostateczność, przywiązanie do rodziny, klanów. Wierzenia tamtych ludzi, ich moralność, zasady. No i oczywiście opowiada o miłości i rozdartym sercu.

I nie. To nie jest powieść tylko dla kobiet.

Dla moli książkowych polecam Obcą. To pierwszy tom rozpoczynający cykl, który bardzo chciałabym poruszyć w najbliższym czasie z okazji zbliżającej się premiery trzeciego sezonu serialu Outlander.

A dla tych którzy lubią takie ciastka…135-102965-outlander-sam-heughan-starz-half-season-1431554820.jpg

Lub Takie ciastkabeznazwy.png

Lub po prostu ciekawi ich Szkocja i czasy Culoden

eilean-donan-castle-665556_1920.jpg

Polecam gorąco serial. Dostępny na Netflixie.

 

Daria

Cześć!
Moje propozycje na te paskudne dni ( przyjmując, że obejrzeliście te filmy, które polecam w tekście O MNIE ):
MV5BMjcwNDA5MDYyNl5BMl5BanBnXkFtZTgwNjg0NDkzNzE@._V1_UY1200_CR90,0,630,1200_AL_.jpg1. The Nice Guys – bardzo lekka komedia kryminalna z: Russell Crowe oraz Ryan Gosling, idealna na „odmóżdżenie” ( na pewno wiecie o co mi chodzi ). Tytułowi równi goście to dwóch niezbyt rozgarniętych detektywów, a w zasadzie jeden detektyw-oferma, drugi to facet od „brudnej roboty”, próbują rozwiązać zagadkę zaginięcia córki pewnej wpływowej urzędniczki. Na pierwszy rzut oka łatwa sprawa okazuje się być bardziej skomplikowana. Niepijący alkoholik z twardym sercem i ciężką ręką oraz strachliwy detektyw są dowodem na to, że przeciwieństwa się przyciągają i bardzo dobrze się je ogląda.

THE-INTERN-Movie-Poster.jpg

2. The Intern – kolejna komedia, ale również warta uwagi. Główne role: Robert De Niro oraz Anne Hathaway. Film, który mnie wzruszył, rozluźnił oraz wypełnił pozytywną energią – po prostu sympatyczne kino. Tak, sympatyczny to odpowiednie słowo aby opisać ten film. Zatem, jak usiądziecie najedzeni w któryś świąteczny dzień, bez wahania włączcie sobie Stażystę.

7720258.3.jpg3. Na granicy – thiller – coś mocniejszego, dla osób które po pierwsze: tak jak ja uwielbiają Marcina Dorocińskiego, po drugie: chcą się trochę przestraszyć? Akcja dzieje się w bieszczadzkiej chacie. No właśnie, góry, zima, piękne zdjęcia. Posępny, surowy majestat niewątpliwie nadaje grozy. Choć jest kilka rzeczy, które mi się nie podobały ( chociażby postać grana przez Bartosza Bielenia, która jest nijaka, a wręcz irytująca, jak i sama gra tego aktora pozostawia wiele do życzenia), to świetna gra Marcina Dorocińskiego rekompensuje nam te słabe elementy. Postać przerażająca, odrażająca, z szaleństwem w oczach podobała mi się NIESAMOWICIE.

 

7742747.3.jpg4. Ostatnia pozycja: genialny serial BELFER. Na pewno jeszcze Wam o nim napiszę, teraz tylko gorąco polecam! Dobra gra aktorów (tych starszych i tych dopiero zaczynających swą karierę ), każdy odcinek trzyma w napięciu i zaskakuje. Dawno nie było tak dobrego serialu na polskim rynku. Zakończenie wcale nie jest oczywiste. Ponoć sami aktorzy do końca nie wiedzieli jaki będzie koniec. Musicie to obejrzeć!

 

 

Mateusz

Me And That Man – Songs of Love and Death

foto-materialy-prasowe.jpg
Kojarzycie tego niedobrego pana, który na scenie darł Pismo Święte, zostawił najsłynniejszą „Dziewice” w naszym kraju, przetrwał białaczkę i wychwalał morderców Św. Wojciecha. A może kojarzycie tego drugiego złego pana, który przyjechał do naszego pięknego kraju z dalekiej Walii jeszcze w latach 80-tych, związał się z pierwszą wokalistką zespołu, który nagrał jakiś kawałek o cieniu orła? A dwa lata temu ten perfidny Wyspiarz śmiał ją zostawić. No i właśnie tych dwóch skurczybyków w czerń ubranych postanowiło połączyć siły i nagrać album jakiego nad Wisłą jeszcze nikt nie słyszał. I wiecie co? Udało im się! Udało im się jak cholera!

Nergal-i-John-Porter-z-1.-singlem-projektu-Me-And-That-Man_article.jpgPrzede wszystkim jest to bardzo zróżnicowany krążek. Mamy tu wolniejsze utwory jak „Cross My Heart I Hope You Die” ze świetnym dziecięcym chórkiem czy „Of sirens, vampires, and lovers” leniwie wyśpiewane przez Walijczyka. Ale są też żywiołowe petardy. „Better The Devil I Know” to kawałek matematycznie wyliczony wręcz na przebój, a „My Church Is Black/Cyrulik Jack” tak kipi muzyczną erotyką, że mógłby być puszczany na sesjach pool dance. I nie mówię tego pod wpływem teledysku, który swoją drogą jest prześwietny.

Zastanawiało mnie też, czy Nergal da radę zaśpiewać na tej płycie i jak to wyjdzie w praniu. Wiedziałem, że wcześniej śpiewał w zapomnianej formacji Wolverine (do wyszukania na YouTube), słyszałem też kilka kawałków, ale było to tak dawno i jednak tak różne od Me And That Man, że i tak czekałem z niecierpliwością na bądź co bądź debiut frontmana Behemoth w łagodniejszej wersji. Brzmi chłop świetnie, choć jako fan jego macierzystego zespołu, mam wrażenie, że Porter musiał go mocno ściskać za jaja, żeby wydobyć z niego ludzkie dźwięki.

Podsumujmy. Jest bardzo bluesowo, mrocznie i czuć wyraźne inspiracje takich bardów jak Nick Cave, Johnny Cash, czy King Dude. Ale to błahe porównania, bo każdy rozgarnięty słuchacz je wychwyci. No i nie są one na pewno żadną ujmą dla tego duetu. Wręcz chwalebnie stawiają ich obok najlepszych.

 

Grzegorz

Belfer – Sezon 1

Wielki wysyp i popularność seriali trwa w najlepsze. Giganci pokroju HBO czy Netflixa zasypują nas swoimi nowymi pomysłami lub kontynuacjami starych, żeby tylko przykuć naszą uwagę i przywiązać do małego ekranu, a chyba każdy z nas może otwarcie przyznać, że na coś niecierpliwie czeka, czy to na kolejne zwroty akcji w Grze o Tron, gęsty klimat nowych przygód dzieciaków ze Stranger Things, na wspaniały świat Westworld czy też zastanawia, jak polityczny kocioł naszych czasów wpłynie na House of Cards.

Belfer_Recenzja.jpg

Oprócz tych wszystkich Legionów, Iron Firstów czy innych Młodych Papieżów jest jeszcze jeden serial, na który warto zwrócić uwagę – produkt z naszego podwórka – Belfer. Jest to opowieść o śmierci jednej z uczennic liceum w Dobrowicach, której zagadkę i niewyjaśnione okoliczności próbuje rozwiązać nowo przybyły nauczyciel języka polskiego, Paweł Zawadzki, grany przez Macieja Stuhra. Czytając ten krótki opis fabuły, można mieć skojarzenie z pewnym tasiemcem Telewizji Polskiej o panu w czerni z koloratką jeżdżącym na rowerze, ale nic bardziej mylnego. Belfer to złożony, trzymający w napięciu kryminał, który zaskakuje oraz sprawia, że z końcem jednego odcinka chce się obejrzeć następny i tak do ostatniego dziesiątego.

Świat Belfra nie jest cukierkowy. Choć na pozór mieszkańcy prowadzą błogie małomiasteczkowe życie, czuć w powietrzu, że coś jest nie tak i niemal wszyscy mają wiele do ukrycia. Nie można zrobić tu podziału na dobro i zło, każdy, nawet tytułowy bohater, ma coś na sumieniu, ma swoją skrywaną przeszłość. Buduje to mroczny klimat, sieje niepewność, a ujawniane coraz to nowe tajemnice wciągają i wyzwalają w umyśle widza wiele domysłów. Choć śmierć licealistki jest tutaj motywem przewodnim, to serial nie skupia się tylko na tym. W kolejnych odcinku odkrywamy nowe wątki, inne problemy bohaterów z każdego planu, które dają równie dużą dawkę emocji, a co najlepsze, wszystko w mniejszy lub większy sposób łączy fabułę tak, że nie uświadczymy tutaj zgrzytu niczym złe dobrane przekładnie w maszynie. Belfer jako kryminał broni się świetnie. Pełna napięcia fabuła z ciągłymi zwrotami akcji, kierowanie światła na poszczególne problemy bohaterów tylko po to, żeby wodzić widza za nos to coś, co zaspokoi gusta każdego poszukiwacza kryminalnych zagadek.

Smaku dodaje obsada. Pod okiem reżysera Łukasza Palkowskiego (Bogowie, Rezerwat) gwiazdy takie, jak Maciej Stuhr, Łukasz Simlat, Paweł Królikowski, Aleksandra Popławska oraz wielu innych dodają serialowi polotu. Aktorzy, nawet ci dalszoplanowi, przenosząc dobrze napisany przez Jakuba Żulczyka i Monikę Powalisz scenariusz, stworzyli realny ciekawy świat i oddali normalne życie młodzieży licealnej oraz mieszkańców małego miasteczka, bez zbędnego upiększania czy przesady.

Korzystając z wolnego czasu, jaki dają Święta, a później weekend majowy, szczerze polecam zapoznać się z tą pozycją, a ja z niecierpliwością czekam na drugi sezon.

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: