Top 100 Utworów Guźca – Part 2/10

Czas na drugą odsłonę topki Guzowatego! Dużo bardziej zróżnicowanej i zdecydowanie spokojniejszej niż ostatnia. Zasady opisałem w pierwszym wpisie, więc nie będę się powtarzał. Przejdźmy do więc do crème de la crème tego artykułu. Aha – i jeśli jesteście tu pierwszy raz, tutaj macie pierwszą część topki:

https://bezkrytyczny.wordpress.com/2017/04/18/top-100-utworow-guzca-part-110/

Zaczynamy!

90. Fever Ray – Keep The Streets Empty For Me

Na Fever Ray trafiłem całkowicie przypadkiem i nie znam tej grupy jak pewnie większość z Was z intra serialu Vikings. I nawiązując, If I Had A Heart które owym intrem jest bardzo lubię, to omawiany przeze mnie utwór jest tym przeze mnie uwielbianym. Spróbujcie przejść się z nim w słuchawkach po opuszczonym, nocnym mieście. Oooooo jest klimat!

89. Muse – Survival

W Muse wkręciłem się dzięki mojej żonie, która sama jest fanką tego zespołu. Ale dopiero po koncercie na którym byliśmy 2 lata temu, pokochałem ten band. A Survival to jego kwintesencja i mix tego co najlepsze. Nawiązania do Queen, delikatne romanse z elektroniką i obłędna solówka pod koniec trwająca niemal minutę. Gdybym miał kogoś przekonać do Muse, puściłbym mu właśnie ten kawałek.

88. The Handsome Family – Far From Any Road

Najlepszy-serial-ever. Tak mogę podsumować True Detective. Pamiętam jak te ponad dwa lata temu odpaliłem pierwszy odcinek. I jak walił po ryju już od pierwszej sekundy. Utwór, który zabiera nas na bagna Luizjany i wciąga jak one. Przykład na to jak piosenka może być idealnie dobrana do klimatu całego show. Coś pięknego.

87. PRO8L3M – Molly

Polski rap jest w większości mega hermetyczny i głównie na jedno kopyto, ale zdarzają się takie grupy jak PRO8L3M, które dosadnie udowadniają mi, że nie warto przekreślać tego gatunku na naszym poletku. Jest na tyle specyficzny, że jeśli za pierwszym razem Wam nie wejdzie, nie zniechęcajcie się. Mnie chwyciło po kilku podejściach. Ale za to jak złapało, to do tej pory nie chce puścić.

86. Chelsea Wolfe – Carrion Flowers

Moje odkrycie roku 2015. Ta laska to żywa petarda, a jej muzyka ciężka jest do jakiejkolwiek klasyfikacji. Niby to mroczne i brudne jak black metal, ale nie ma darcia japy, ale za to jest masa elektroniki. Ryje czachę bardzo i w sumie ciężko mi to jakoś sensownie opisać. Najlepiej sami sprawdźcie, ale uwaga: wciąga jak cholera!

85. Portishead – Roads

Zaczęło się od tego, że znajomy pokazał mi ich koncert z Roseland New York, a później poszło już z górki. Wolne tempa i mieszanka jazzu z elektroniką przekonała mnie do muzycznych mariaży i romansów międzygatunkowych. Tylko dlaczego nie nagrali od 2008 roku niczego poza świetnym coverem Abby. Jeden utwór na dziewięć lat? Trochę słabo… Zespół, dzięki któremu pokochałem trip-hop i poznałem…

84. Massive Attack – Ritual Spirit

… Massive Attack. 3D i Tricky znów razem! I tak samo jak w przypadku Portishead po wielu latach nieobecności, w 2016 roku dostajemy genialną EP-kę (Czy to jakaś klątwa prekursorów trip-hopu? Po tylu latach wydawać nowy materiał?). Miło obu panów słyszeć znów razem, tym bardziej w takim wielkim stylu. Powrót jakiego życzyłyby sobie wszystkie zespoły!

83. Rammstein – Mein Herz Brennt

Nie wiem dlaczego, ale jeszcze nie miałem okazji zobaczyć Rammstein na żywo, co jest moim małym marzeniem. Jest to jeden z moich ulubionych zespołów i miałem nie lada zagwozdkę, jaki utwór umieścić na tej liście. Wybrałem Mein Herz Brennt ze względu na te obłędne smyczki i genialny teledysk. Szacunek po wsze czasy Panowie!

82. Depeche Mode – It’s No Good

Nie będę wciskać tu kitu, że jestem wielkim fanem DM. Ostatnia płyta poza singlem, w ogóle mi się nie podoba, a i z całej dyskografii jeśli miałbym kupić jakąś jedną płytę to byłby to zapewne The Best Of. Może i herezja, ale mam wrażenie, że całe moje pokolenie nie rozumie fenomenu tego zespołu. Jeśli się mylę, to napiszcie w komentarzu. A jeśli chodzi o ten kawałek to IMHO najlepsze co “Depesze” wypuścili na świat. I to naprawdę dobra rzecz!

81. M|O|O|N – Paris

Prawdopodobnie jakiś 1% czytelników tego bloga będzie kojarzyło tego wykonawcę lub ten utwór. A więc czym jest M|O|O|N? Wyobraźcie sobie, że lecą sobie w telewizji Policjanci z Miami albo Człowiek z Blizną. A Wy macie mega trip po którymś z białych proszków. Tak właśnie słucha się tej muzyki. Gdzieś tam czuć lata 80-te, jednak podszyte narkotycznymi dźwiękami z teraźniejszości. Szaleństwo!

A więc mamy za sobą drugą część mojej topki. Dajcie znać czy znaleźliście coś dla siebie i czy podoba Wam się pomysł, a w przyszłości pomyślimy może o podobnej akcji z filmami. A na koniec standardowo dla ułatwienia playlista na Spotify. Do przeczytania za tydzień!

Advertisements

One thought on “Top 100 Utworów Guźca – Part 2/10

Add yours

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: